Bycie dobrym człowiekiem a świadomość

miłość, świadomośćBycie dobrym człowiekiem a świadomość.

Jakie jest wyobrażenie o dobrym człowieku? Ano takie, że zawsze jest spokojny i uśmiechnięty i oczywiście pomaga wszystkim, którzy go o coś poproszą. Anioł nie człowiek.

Bycie dobrym człowiekiem w tej definicji nie ma nic wspólnego z miłością. 

Miłość kocha takie jakie jest i akceptuje, że każdy przyciąga do swojego życia to, czego potrzebuje. Jeśli ktoś chce pomagać innym, wyciągać ich z ich problemów działaniem lub “dobrą” radą to oznacza, że nie jest w miłości. Tak naprawdę jest w straszliwym odrzucaniu samego siebie, bo bardzo szybko przestaje się zajmować sobą, zajmuje się innymi. Zaczyna budować iluzję, że odmowa równa się krzywdzenie innych, a odmawiając on jest strasznym egoistą. Często takie życie kończy się ciężką chorobą, bo ludzie bardzo szybko wyczuwają “dobrych” ludzi i wieszają się na nich.

Transformujemy przez trudne doświadczenie, więc jeśli “dobry” człowiek zabiera komuś to doświadczenie, to może w ten sposób odbierać mu możliwość transformacji i powrotu do miłości. 

Natomiast jeśli szukasz pomocy u innych, zamiast uświadomić sobie, że sam odpowiadasz za wszystko, co przyciągasz do swojego życia i jest to droga w kierunku miłości, to sam sobie możesz odebrać możliwość życia z poziomu kochania siebie.

Oczywiście nie chodzi o życie w izolacji od innych, tylko świadomość za co odpowiadam, a za co nie.

Bycie miłym człowiekiem a świadomość.

świadomośćBycie miłym człowiekiem a świadomość.

Ciągle spotykam się z przekonaniem, że bycie w sercu oznacza bycie miłym/ciepłym człowiekiem. Jest to podejście rozumowe do tematu, rozumowe, to znaczy w ocenie i odcięciu od miłości.

Bycie w sercu, w miłości oznacza akceptację a bycie miłym jest manipulacją. Czym innym jest bycie w bliskości z drugą osobą i uśmiechanie się do niej, bo cieszy Cię jej obecność, a czym innym jest bycie miłym, żeby coś tym uzyskać, albo od czegoś uciec. Na przykład boisz się powiedzieć coś trudnego i łagodzisz to uśmiechem, albo pokrywasz poczucie wstydu obracając je w żart.

Bycie w sercu oznacza, że umiem korzystać ze swojej siły i potrafię, jeśli trzeba, mówić stanowczym tonem, bez potrzeby zastanawiania się jak to, co mówię będzie odebrane. Dlatego, że świadomy człowiek wie, że nie ma wpływu na to, jak coś zostanie odebrane, bo każdy człowiek filtruje przez SWOJĄ świadomość. To oznacza, że jeśli coś go zaboli, to jest to jego problem/doświadczenie, a nie Twój. Ale też, jak jakieś słowa skierowane do Ciebie, zabolą Ciebie, to oznacza, że ta sytuacja pokazuje Ci, że takiego siebie odrzucasz. Nigdy nie chodzi o drugą osobę i jak ona się zachowuje, tylko, zawsze chodzi o ciebie i o to jak TY reagujesz.

Z czego wynika problem ze zrozumieniem, czym jest świadomość?

świadomość, miłośćZ czego wynika problem ze zrozumieniem, czym jest świadomość?

Publikując moje posty nie raz nie dwa spotkałam się z ostrą krytyką tego, co piszę, obelgami, czy ludźmi, którzy wytykali mi błędy w tym, co piszę.

Często też słyszę, że się wywyższam lub że na siłę próbuję mieć rację. Każdy, kto tak odnosi się do tego, co piszę jest w miejscu świadomości, z którego nie może zrozumieć tego, co przekazuję. Ale przez  “nie może zrozumieć” ja nikogo nie obrażam, nie oceniam, nie odmawiam prawa do opinii. Po prostu tam, gdzie jest nie może zobaczyć tego co ja. Gdyby świadomość była górą, na którą się wchodzi, to po prostu jak jesteś wyżej to widzisz więcej i inaczej, niż ci na dole. Ale to, że ja jestem wyżej, a ktoś niżej nie sprawia, że ja się wywyższam, po prostu widzę zupełnie inną perspektywę.

Ci, którzy używają określeń typu: głębsza świadomość, wyższy poziom świadomości używają słów rozumowych, dających możliwość wejścia w iluzję wywyższania się. Natomiast miejsce w świadomości jest po prostu stwierdzeniem faktu.

Świadomość można porównać do fizyki empirycznej w odróżnieniu od fizyki teoretycznej. To, że ktoś jest w miejscu świadomości, skąd widzi więcej/inaczej niż inny wynika WYŁĄCZNIE z faktu, że przeszedł przez doświadczenie, które go tam zaprowadziło. Bo do świadomości i miłości docieramy na Ziemi WYŁĄCZNIE poprzez doświadczanie siebie. To, co ja oferuję innym to ŚWIADOME doświadczanie siebie, z pełnym zrozumieniem wszystkiego, co się dzieje w kontekście psychiki, ciała, uczuć i duszy.

Agresja

agresja, świadomośćUczenie dzieci medytacji w szkole rozwiąże problem agresji i to powiedział Dalajlama.
Postrzeganie medytacji jako remedium na całe “zło” na świecie jest jednym wielkim nieporozumieniem. Medytacja jest narzędziem, takim jak czytanie. To, że ktoś medytuje nie oznacza, że nie ma w sobie agresji.

Agresja przejawia się w wielu formach, nie tylko w sposób fizyczny. Samo myślenie o drugim człowieku w złości jest formą agresji. 

Agresja jest przejawem niekochania siebie i będzie istnieć na Ziemi tak długo, jak odcięcie się od miłości będzie ziemskim prawem.

Uczenie medytacji w szkołach niczego nie zmieni. 

Nie da się uchronić dziecka przed niekochaniem siebie

miłość, egoKrąży po sieci post, w którym ktoś napisał: Dziecko, które jest źle traktowane nie przestaje kochać swoich rodziców, przestaje kochać siebie.

Taki tekst tworzy iluzję, że tylko źle traktowane dzieci przestają siebie kochać. A prawda jest taka, że KAŻDE dziecko przestaje siebie kochać, bo takie jest doświadczenie każdego człowieka na Ziemi. W momencie uruchomienia ego, każde dziecko odcina się od miłości. A moment uruchomienia ego może być prostą codzienną sytuacją, na przykład rodzic odmawia dziecku kupienia zabawki lub każe mu iść dokądś, dokąd ono nie chce iść itp. 

Nie da się uchronić dziecka przed niekochaniem siebie. Ale możesz je kochać, jak siebie nie kocha.
Możesz też uświadomić sobie, że Ty też w dzieciństwie przestałeś siebie kochać i takiego siebie doświadczasz.

Samouzdrawianie – przyczyna choroby.

samouzdrawianie, choroba, zdrowieSamouzdrawianie – przyczyna choroby.

Większość chorób wynika z faktu, że ludzie siebie nie kochają i samych siebie odrzucają. Kultura zachodnia wprowadza ogromną masę programów, które jeśli dany człowiek wybierze może bardzo łatwo stracić równowagę w ciele i doprowadzić siebie do choroby. To znaczy wybiera chorobę zamiast uświadomić sobie prawdę o sobie i takiego siebie zaakceptować.

A prawdziwe są uczucia, które ludzie kultury zachodniej odrzucają i idą w działanie. To działanie daje im złudne poczucie bezpieczeństwa i kontroli, ale nie widzą, jakim kosztem się to odbywa dla ich ciała.

Sama choroba jest wyrazem tego, jak sam siebie traktujesz, jeśli zaakceptujesz uczucia, która choroba przynosi, masz szansę dotrzeć do przyczyny choroby oraz niekochania siebie. A zaakceptowanie przyczyny sprawia, że ciało uruchamia procesy samouzdrawiania i wraca do równowagi.